• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Zasiew rodzinny

    Ks. Paweł Łazarski,
 Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki 22/2012

    dodane 31.05.2012 00:43

    Najgorsze lata dla pielgrzymów były od 1946 do 1950. Parafia chodziła do Piekar nielegalnie. Kiedyś, jak szła parafia na pielgrzymkę, to proboszcz płacił karę – wspominał w rozmowie z nami jeden z najstarszych pielgrzymów, emerytowany hut-
nik Norbert Niedbała z parafii
św. Floriana w Chorzowie.

    Arcybiskup Skworc przywitał go z ambony imiennie, wobec gigantycznego tłumu mężczyzn przybyłego
27 maja na męską pielgrzymkę piekarską. Pan Norbert był bowiem na męskiej pielgrzymce po raz 65., w tym 25. raz ze sztandarem.
– A po pielgrzymce kiedyś trzeba było pójść na „spowiedź” do partii. Nie załamywało mnie to. Jak człowiek się dobrze modli, to Matka Boża go wysłucha. Jak nie ma wiary, to nie ma pielgrzymki. Jak się Matce nie zaufa, to komu? Trzeba tego pilnować – mówił nam.


    Chcemy wolnych niedziel

    
Tłum mężczyzn był gęsty; zapewne sprzyjała temu także dobra pogoda. Piekarska pielgrzymka jest znana z tego, że tu kolejni biskupi katowiccy wypowiadają mocne słowa na temat aktualnych społecznych problemów Polski i Śląska. Dlatego mężczyźni ze szczególną ciekawością słuchali debiutanckiego, pierwszego piekarskiego przemówienia arcybiskupa Wiktora Skworca.
– Sensowna reforma emerytalna, jak każda inna, wymaga skutecznej polityki rodzinnej! Dlatego domagamy się wsparcia ekonomicznego i społecznego, domagamy się ochrony, promocji rodziny i wartości rodzinnych, jak to zapisano w naszej konstytucji, którą powinniśmy wszyscy szanować! – wołał nowy arcybiskup katowicki, a mężczyźni co najmniej 14 razy przerywali mu brawami.

    – W imieniu pracowników handlu, a to bardzo duża grupa ludzi, licząca około miliona pracujących, z których zdecydowaną większość, bo aż 70 proc., stanowią kobiety, upominamy się w Piekarach o wolne od pracy niedziele – kontynuował z naciskiem arcybiskup. Mówił też o miejscu dla TV Trwam na multipleksie naziemnej telewizji cyfrowej.
Homilię wygłosił arcybiskup lubelski Stanisław Budzik, był też telegram od Benedykta XVI. A kard. Stanisław Dziwisz przekazał piekarskiemu sanktuarium relikwie krwi bł. Jana Pawła II.
– On od 1965 do 1978 roku pielgrzymki piekarskiej nie opuścił nigdy. Chciał tu przyjechać też jako papież, niestety, mógł pobłogosławić to miejsce tylko z helikoptera. Mówił, że się z tego wzgórza łatwo nie wyprowadzi. Dzisiaj tu przybywa, żeby pozostać. Nie lękajcie się! Strzeżcie tożsamości Śląska, aby
ten Śląsk pozostał wierny Bogu i Matce Najświętszej, jak to jest do dzisiaj od wieków – mówił kardynał.


    Co minister, to reforma

    
Abp Skworc mówił też o Śląsku. – My, Ślązacy, mamy poczucie odrębności i wysoki stopień identyfikacji z regionem. Pragniemy dalej budować społeczności lokalne ponad podziałami, w oparciu o tradycyjne wartości, takie jak rodzina, wiara, etos pracy i rzetelność. Szansę rozwoju widzimy nie tyle w powrocie do rozwiązań z przeszłości, ile w autentycznej decentralizacji władzy w całym kraju; w dokończeniu reformy samorządowej, na co od lat czekamy. I czego – jak mamy nadzieję – wkrótce się doczekamy – stwierdził. – Z tej regionalnej perspektywy nie rozumiemy na przykład, dlaczego w szkole reforma goni reformę: co minister, to reforma, nauczyciele mają zadyszkę, a uczniowie coraz gorsze wyniki testów. A do tego wywołujące społeczny niepokój decyzje o ograniczaniu zakresu nauczania historii i próby redukowania katechezy w szkole – dodał. Zapytał też, dlaczego rządzący niczego nie nauczyli się z pozytywnych doświadczeń Śląskiej Kasy Chorych.
A na spotkaniu popołudniowym swoimi prostymi słowami porwał mężczyzn Tim Guénard, dawny mistrz Francji w boksie. Opowiedział, jak przez lata utrzymywała go przy życiu żądza zabicia własnego taty. I o tym, jak gigantyczną moc ma przebaczenie: kiedy wybaczył ojcu, Pan Bóg w nadzwyczajny sposób wyprostował też jego własne życie. Tim dostał bardzo długie oklaski.
– Ludzie maszerujący lub jadący na rowerach są świadectwem dla innych. To wspaniałe widzieć tu tylu mężczyzn, którzy są zmotywowani do dobrych rzeczy. We Francji jest takie powiedzenie: „Rodziny, które się kochają, sieją” – powiedział nam po pielgrzymce Tim Guénard. – Pięknie jest patrzeć na tych ludzi tutaj, ale jeszcze piękniej było zobaczyć, jak oni tu nawzajem na siebie patrzą. Mam nawet takie pragnienie, aby przyjechać tu razem z moim 16-letnim synem, który chce zostać księdzem. Niech zobaczy wiarę Polaków – powiedział nam.

Więcej zdjęć z Piekar na: katowice.gosc.pl

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół