• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Lectio divina

    dodane 24.05.2012 00:23

    Duchu Święty, Boże,
tchnij mnie swoim tchnieniem,
abym myślał o tym, co jest święte.
Prowadź mnie, Duchu Święty,
abym czynił to, co jest święte.
Przyciągaj mnie do siebie, Duchu Święty,
abym kochał to, co jest święte.
Umacniaj mnie, Duchu Święty,
abym strzegł tego, co jest święte.
Strzeż mnie, Duchu Święty,
abym nigdy nie utracił tego, co jest święte.
Amen. św. Augustyn

    1. Lectio (czytanie) – Flp 4,4-7


    Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko! O nic się już nie martwcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem. A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie.



    2. Meditatio (medytacja)
– Wezwanie do radości i modlitwy
z dziękczynieniem


    Radość (greckie chara) jest jednym z owoców Ducha Świętego (zob. Ga 5, 22) oraz cechą charakterystyczną królestwa Bożego (zob. Rz 14, 17). Temat radości stanowi swojego rodzaju dominantę, motyw przewodni całego Listu do Filipian. Nie należy jej jednak zamykać w obrębie samej przyjemności. Gdyby tak było, to Paweł musiałby traktować cierpienie, którego doznawał, jako coś, co sprawiało mu przyjemność. Tymczasem właśnie wtedy, kiedy znosił trudy więzienia (zob. Flp 1,13) i oczekiwał werdyktu sądu – nawet skazującego na śmierć (zob. Flp 1,20-26; 2,17), wielokrotnie pisał o radości (zob. Flp 1,4.18.25; 2,2.17.18.28.29; 3,1; 4,1.4.10). Zdecydowanie zachęcał do niej także chrześcijan w Filippi (zob. 2,18; 3,1; 4,4). Nie rozumiał jej jednak jako przelotnej i nietrwałej przyjemności. Dla niego radość swoje korzenie ma w Bogu i dlatego od Niego czerpał siły, aby być człowiekiem stałej radości. Tego też oczekiwał od współwyznawców Chrystusa w pierwszym europejskim mieście, gdzie głosił Ewangelię, jakim było Filippi (zob. Dz 16,11-40).
Źródłem radości jest Pan („radujcie w Panu” – Flp 3,1; 4, 4). Paweł zaleca chrześcijanom, aby radowali się zawsze (zob. Flp 4,4), czyli cały czas byli związani z Panem.

    Przysłówek pantote („zawsze”) podkreśla, że radość nie może być motywowana na płaszczyźnie naturalnej, ale na nadprzyrodzonej – Chrystusie Jezusie, gdyż tylko On zapewnia jej stałość.
Apostoł Narodów wymagał stałości w radości, która powinna udzielać się całemu otoczeniu, niosąc z sobą łagodność i skromność. Radość nie może być jednak celem samym w sobie, sztuką dla sztuki. Nie można jej utożsamiać lub zastępować wesołkowatością lub udawaniem. Prawdziwa radość otwiera na drugiego człowieka, prowadzi do wzajemnej życzliwości, która jest znakiem rozpoznawalnym wspólnoty chrześcijańskiej.
Głównym powodem nieustannej radości jest myśl o Paruzji: „Pan jest blisko” (4,5). Apostoł chce wyostrzyć spojrzenie Filipian, którzy – „żyjąc w świecie” – powinni zawsze dostrzegać perspektywę ostatecznego spotkania z Jezusem i – co się z tym wiąże – należycie się na nie przygotować. Tak rozumiana radość zaowocuje Bożym pokojem, który będzie strzegł ich serc oraz myśli w Chrystusie Jezusie (zob. 4,7). Pokój i radość są natomiast najlepszymi sprzymierzeńcami wiary i miłości. Potwierdził to swoim życiem sam św. Paweł. Wśród cierpień, kłopotów i zmartwień, które towarzyszyły jego uwięzieniu, potrafił „rozradować się w Panu” (zob. 4,10).
Radość mogą osłabiać zmartwienia i troski dnia codziennego. Stąd drugim tematem naszego tekstu (Flp 4,6-7) jest modlitwa, poruszająca różnorodne aspekty ludzkiego życia, także te niełatwe.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • PdjsyIvNEOWnIpl
      02.09.2012 20:07
      pszczoły też zakładają gniazda w pobliżu sezsrzeni, bo te odstraszają inne zwierzęta. To podobnie jak z tą mafią w twoim przykładzie, ktf3ry przytaczasz w komentarzu do Krzysztofa S. Ale cf3ż, nie wydaje mi się, żeby ideałem mężczyzny był gość, ktf3ry tłucze żonę. Ideałem powinien być raczej Archanioł Michał, chroniący przed niebezpieczeństwem i sam Pan Jezus. mężowie bardzo często w przeszłości bili swoje żony. Kobiety wcale nie narzekały, wręcz przy takich mężczyznach czuły się bezpieczniej i kochały swoich mężf3w mimo tego że musiały takie rzeczy znosić. No tak, takie żony są i dziś. Ale po pierwsze: to, że kobieta coś znosi i że kocha bijącego męża, nie oznacza, że nie ma nic przeciwko dostawaniu w kość. Taka sytuacja, że mąż bije żonę, a ta mu przebacza i jeszcze go wybiela on nie jest taki zły występuje często w rodzinach dotkniętych alkoholizmem. Czy słyszałeś, że jest takie coś, jak wspf3łuzależnienie? Polega ono na tym, że rodzina alkoholika przeszkadza mu wręcz rzucić nałf3g, a niekiedy gorzej się czuje, gdy alkoholik już nie pije i nie szkodzi im. Po prostu przyzwyczajają się do pewnych patologicznych mechanizmf3w. Wspf3łuzależnienie też wymaga terapii i pomocy, stąd prf3cz grup AA są grupy AlAnon dla rodzin alkoholikf3w.Po drugie: czy bite żony nie kochałyby mężf3w, gdyby ci traktowali je godnie? Czy każdy nie bijący żony mężczyzna zasługuje na miano pantoflarza i mięczaka? Mf3j dziadek nigdy nie uderzył babci, a to on był głową rodziny. Mf3j tata nigdy nie uderzył mojej mamy. Nie myl dobrego traktowania żony z zanikiem męskości i ze słabością, bo to inny problem. Zastanowiłbym się, czyja postawa jest naprawdę godna politowania: mojego ojca i dziadka, czy plastikowych dziewcząt, z ktf3rymi misiaczek może robić, co mu się żywnie podoba. Po trzecie: zachodzi pytanie, czy to właśnie kobiety, ktf3re pozwalają się tłuc i udają, że nic złego im się nie dzieje, nie powinny czasem bardziej się szanować. Nie chodzi mi tu o to, że nie należy wspf3łmałżonkowi przebaczać, ale o szacunek należny każdemu, rf3wnież kobiecie (a żonie tym bardziej). Argument Mf3j dom, moja twierdza to żaden argument na rzecz bezkarności kogoś, kto znęca się nad żoną. Primo: kobieta nie jest przedmiotem, własnością mężczyzny, tylko osobą, ktf3ra ma rf3wną godność. Secundo: dom powinien być twierdzą rf3wnież dla tej kobiety, a mąż powinien być jej podporą. I odwrotnie. A z kobietą podobnie (choć moze nie do końca analogicznie); mężczyzna ktf3ry jest twardy wobec niej wydaje jej sie że będzie jej bronił, poza tym uważa go za twardziela a nie za mięczaka. I o to tu chodzi. Już napisałem, że wspf3łczuję takiego myślenia niektf3rym dziewczynom, ktf3re niesłusznie źle oceniają niektf3rych godnie traktujących ich mężczyzn (takie pisma jak Bravo pogłębiają to zjawisko), za to imponują im macho , a potem jest płacz. No cf3ż, na pewne cechy nie ma jak powiadają lekarstwa.I jeszcze jedno: to, że niektf3rym kobietom nie przeszkadza, że mąż je bije, to ich sprawa (do czasu, bo jeśli to jest maltretowanie, policja powinna delikwenta zgarnąć). Ale to nie powf3d, by narzucać taki scenariusz pozostałym kobietom, ktf3re bite być nie chcą. Z twoich propozycji cieszyłyby się feministki, bo znalazłyby w nich potwierdzenie dla swoich pseudoteorii o wojnie płci (a propos wojny płci: naturalna jest taka wojna u dzieci w wieku 10-12 lat; niektf3re feministki i męscy szowiniści chyba z tego nie wyrastają).
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół