• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • 
Niebezpieczne gry

    Marta Sudnik-Paluch

    |

    Gość Katowicki 09/2012

    dodane 25.03.2012 19:34

    Czy „Harry Potter” lub kurs jogi
 mogą grozić opętaniem?
 Bywa, że z odpowiedzią na te pytania mają problem nie tylko wierni, ale i kapłani.

    
Uzależnienie, takie jak od alkoholu czy narkotyków – tak krótko można określić relację z sektą. Tyle że to uzależnienie rozwija się często bardziej niepostrzeżenie. Bo o ile nałóg wiąże się często ze zmianami fizycznymi, dolegliwościami, to pierwszy okres kontaktów z sektą czy, szerzej,
grupą psychomanipulacyjną, często nawet przez najbliższych postrzegany jest jako pozytywny. – Bywa, że dziecko zaczyna intensywnie czytać Pismo Święte – relacjonuje Dariusz Pietrek, znany terapeuta, który kieruje Śląskim Centrum Informacji o Sektach i Grupach Psychomanipulacyjnych. – Wtedy sama radość dla rodziców, że pogłębia wiarę. Ale kiedy syn czy córka zaczyna podczas rozmów wtrącać, że „w Biblii jest tak napisane, a Kościół to tak robi”, orientują się, że coś jest nie tak.


    Uwaga: kamuflaż!

    
Osób uwikłanych jest coraz więcej, jak wynika z raportu opublikowanego przez Centrum. – Liczba takich grup działających na terenie Śląska jest raczej stała, rośnie za to liczba osób wikłających się w takie praktyki – podkreśla D. Pietrek.
Zagrożenia, jakie wiążą się z sektami i grupami psychomanipulacyjnymi, są tym większe, im mniej poświęca się uwagi ich działaniom. Zmiana nazwy, rejestracja działalności – to tylko niektóre metody kamuflowania prawdziwego oblicza. Wiele sekt oferuje kursy z samodoskonalenia, menedżerskie, jogi. Spotkania organizują w eleganckich hotelach, na uniwersytetach. Kiedy uczestnicy orientują się, co tak naprawdę się dzieje, często jest już za późno.
– Zawsze powtarzam rodzicom: „nie mówcie dziecku, że ta grupa jest sektą”. Kiedy udaje mi się spotkać z taką osobą, zawsze zaczynam od pytania, jakie korzyści czerpie. Wtedy łatwiej nawiązać rozmowę i delikatnie naprowadzić na to, by ta osoba sama odkryła, że jest manipulowana – radzi terapeuta.


    (Nie)zwykły pierścionek

    
Nowe, zupełnie inne zagrożenie pojawiło się także wśród ludzi mówiących o swoim przywiązaniu do Kościoła. – Symbolem tego jest dla mnie osoba, która na jednej ręce nosi różaniec i pierścień atlantów, a więc amulet – mówi D. Pietrek. Jako największą bolączkę wskazuje brak jednoznacznego stanowiska Kościoła, który mówiłby wprost o niebezpiecznych praktykach. – Brak jedności widoczny jest nawet wśród
księży. Pewna część nie widzi żadnych zagrożeń lub je ignoruje. Są także tacy, którzy potępiają wszystko, uważają, że nawet kontakt z literaturą typu „Harry Potter” oznacza opętanie. Niespójność osądu sprawia, że ludzie nabierają dystansu i są łatwym łupem dla manipulatorów – przekonuje D. Pietrek.
Z praktyki egzorcystów wynika jednak, że warto zachować daleko posuniętą ostrożność w kontaktach z czymkolwiek, co prowadzi do zainteresowania magią. Czujność powinny budzić niepokojące informacje, jak w przypadku „Harry’ego Pottera”, o którym specjaliści piszą, że jest pełen symboli okultystycznych.
– To niezwykle delikatny temat, o którym sam staram się mówić, podkreślając w homiliach i konferencjach przede wszystkim zwycięstwo Jezusa Chrystusa nad diabłem, a nie wszechobecność zła – zaznacza ks. Jarosław Międzybrodzki, egzorcysta. 
Na zagrożenia duchowe trzeba wskazywać, ale nie mogą być traktowane jako dogmat wiary. Jest wiele literatury na ten temat. Rzeczywiście ważny byłby list pasterski na ten temat, na co zdecydowali się biskupi z Toskanii. Niemniej jest kilka dokumentów Stolicy Apostolskiej poruszających te tematy, m.in. „Jezus Chrystus – źródło wody żywej”.


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół