• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • Swój chłop 
w Hollywood

    Marta Sudnik-Paluch

    |

    Gość Katowicki

    dodane 11.03.2012 20:09

    Zdobywca dwóch Oskarów, współpracownik Warner Bros i jeden z filarów muzyki filmowej – Franz Waxman – był chorzowianinem.

    Twórca muzyki do takich dzieł, jak „Narzeczona Franken-
steina” czy „Bulwar Zachodzącego Słońca” urodził się na Śląsku, w biednej żydowskiej rodzinie. Specjaliści są zgodni, że nie bez wpływu na genialny słuch kompozytora pozostał wypadek, któremu uległ jako mały chłopiec. Poparzył wrzątkiem twarz podczas zabawy w kuchni i w ten sposób poważnie uszkodził wzrok. Jednak ta przeszkoda nie podcięła mu skrzydeł. Wręcz przeciwnie, po latach Wax-man zadebiutował przy realizacji klasyku historii kina – „Błękitnego anioła” Josefa von Sternberga z Marleną Dietrich w roli głównej. Zajmował się wtedy orkiestracją muzyki, czyli rozpisaniem partytury na poszczególne instrumenty. Ponad dwie dekady później zdobył Oskara, dwa razy z rzędu, co jest niespotykanym osiągnięciem.

    Pierwszą statuetkę przyniósł mu „Bulwar Zachodzącego Słońca” Billy’ego Wildera, drugą „Miejsce pod słońcem” George’a Stevensa.
Tę wybitną postać kompozytora postanowiło przypomnieć Stowarzyszenie Kulturalne Filmowy Chorzów. W swoim fabularyzowanym dokumencie „Bulwar Franza Wax-mana” pokazuje miejsca związane z twórcą. – Impulsem do działania były organizowane przez nas obchody 100. rocznicy urodzin Wax-
mana – wyjaśnia Marek Kosma Cieśliński, reżyser i scenarzysta. – Zgłębiłem wtedy jego życiorys i okazało się, że jest on pełen dramatycznych wydarzeń.
Akcja filmu rozpoczyna się w Chorzowie, a następnie po kolei przenosi się do miejsc, które odwiedzał kompozytor (m.in. Toszka czy Opola). Oprócz fabularyzowanych inscenizacji punktów zwrotnych biografii w filmie znalazło się miejsce na wywiady z osobami, które przybliżają znaczenie postaci Waxmana na hollywoodzkim firmamencie kompozytorów filmowych. – Warto podkreślić, że był on nie tylko propagatorem nowego sposobu pisania ścieżki dźwiękowej w filmach, ale także popularyzatorem ogólnie pojętej muzyki współczesnej.

    Nie tworzył wyłącznie na potrzeby wytwórni – zauważa Marek Kosma Cieśliński.
Jednym z miejsc, do którego trafiła ekipa filmowa, było probostwo parafii św. Jadwigi Śląskiej w Chorzowie. Filmowcy znaleźli tam piec kaflowy, który idealnie nadawał się do inscenizacji sceny wypadku. – Ciekaw jestem, ile z tego materiału nakręconego u nas znajdzie się w filmie – zastanawia się ks. Emanuel Pietryga, proboszcz. – Ekipa zajęła probostwo na cały dzień, ale wydaje mi się, że potrzebnych będzie tylko kilka sekund.
Chorzowskie fary okazały się kopalnią planów filmowych. Z parafii św. Jadwigi w dokumencie „zagrały” dwie lokalizacje. Później ekipa przeniosła się do parafii św. Barbary i tam także powstało kilka ujęć.
Premiera dokumentu przewidziana jest na 15 marca w chorzowskim kinie Panorama. Od 16 marca przez dwa tygodnie będą się odbywać dwie projekcje dziennie. – Być może film trafi także do zainteresowanych kin studyjnych – przewiduje reżyser.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół