Nowy numer 16/2018 Archiwum

Masowanie szarych komórek

„Jeszcze nie pora nam spać” – twierdzi 
Rafał Kmita. 
W Teatrze Rozrywki 
w Chorzowie wybudza nas 
z zimowego snu swoim kabaretem 
z „wyższej półki”.


Wdobie degrengolady produkcji teatralnych ta propozycja, łącząca kabaret z występami baletu, zespołu wokalnego i big bandu – znacząco odcina się jakością od tła. Kmita, działający na scenie kabaretowej od 18 lat, przyjechał do Rozrywki ze swoim 5-osobowym zespołem, żeby przy współpracy z miejscowymi aktorami zrealizować dwuipółgodzinne widowisko, będące jego autorską diagnozą współczesności. I udało mu się sprowokować widzów do śmiechu, masującego nie tylko brzuch, ale i szare komórki.

Oglądając polskie scenki rodzajowe rozgrywające się w taksówce, pociągu, na ławce, jak w krzywym zwierciadle oglądamy naszą rzeczywistość. Życie gna tak szybko, że z kolejnych dni zapamiętujemy wyłącznie dźwięk budzika. Biegniemy nie za marzeniami, ale forsą i najlepszymi wynikami w robocie. A kiedy pracownik nie przychodzi do pracy i okazuje się, że zmarł, jego szef jest zdolny wyłącznie do komentarza: „Ten, to zawsze wiedział, jak się wymigać”. Okazuje się, że społecznym ekstremom – takim jak staruszka spod znaku moherowego beretu i dresiarz – jest do siebie bardzo blisko. A nam, przeciętnym obywatelom, najłatwiej rozmawiać przy pomocy rozwiązującej, jak i kneblującej języki wódki. Kluczowym punktem kabaretowo-music-hallowego spektaklu jest skecz o końcu świata. Widzowie telewizji emocjonują się swoim odejściem zaprogramowanym przez jedną ze stacji, która uciekła się do takiego chwytu, żeby zwiększyć oglądalność. Śmiejemy się z nas samych – sterowanych przez media, opinie, innych ludzi.Nasuwa się pytanie: „Gdzie ukryliśmy się my sami?”. Warto na nie odpowiedzieć, wychodząc z teatru, aby – jak chcą kabareciarze – „napić się życia”. 
„Jeszcze nie pora nam spać”, reż. Rafał Kmita, Teatr Rozrywki, premiera 3 marca br.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma