• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • rss
  • 
Ich życie, ich pytania

    Przemysław Kucharczak

    |

    Gość Katowicki

    dodane 22.03.2012 12:57

    Kinga 14 marca już się nie uczyła, tylko obejrzała mecz Realu Madryt. A następnego dnia pojechała do Katowic i wygrała diecezjalny etap olimpiady.


    Przyjechało ich 54 z całej archidiecezji. Sympatyczni młodzi ludzie zasiedli nad testami, żeby odpowiadać na pytania takie jak: „Co oznacza przydomek Barnabas, który Apostołowie nadali Józefowi – lewicie?”. Kto wpisał „Syn pocieszenia”, dostał dwa punkty. Albo: „Ananiasz otrzymał w widzeniu nakaz odnalezienia Szawła w Damaszku, w domu (Dz 9,11): A. Korneliusza, na ulicy Szerokiej; B. Barnaby, na ulicy Długiej; C. Judy, na ulicy Prostej; D. Safiry, na ulicy Bocznej”. Kto zakreślił Judę i ulicę Prostą, zarobił 1 punkt.


    579 nastolatków


    Kinga Hajzyk, drugoklasistka z I LO w Żorach, uciułała tych punktów aż 78 na 81 możliwych do zdobycia. – Miałam problem, żeby wskazać fałszywą odpowiedź na pytanie: „Zdaniem Grzegorza, czytając regułę benedyktyńską, można odnaleźć w niej i poznać wizerunek: A. Jezusa; B. samego autora tejże reguły; C. św. Benedykta”. Fałszywa była odpowiedź, że Jezusa. Ale trafiłam – tłumaczy dziennikarzowi, który zupełnie nie rozumie, o czym mowa.
W tym roku w Olimpiadzie Teologii Katolickiej w archidiecezji katowickiej wzięło udział 579 nastolatków, więcej niż rok wcześniej. – To nieprawda, że młodzież nie jest zainteresowana teologią. Młodzi są nią bardzo zainteresowani, bo to jest ich życie, pytania, które ich na co dzień nurtują – mówi z pasją dr Elżbieta Tkocz, katechetka w Zespole Szkół im. 14. Pułku Powstańców Śląskich w Wodzisławiu.

    Jej uczniowie od dziesięciu lat nie zdobywają, lecz wręcz koszą nagrody na diecezjalnych olimpiadach. W tym roku jej uczennice Sylwia Duda z Gorzyc i Daria Moczała z Łazisk Rybnickich zajęły drugie i trzecie miejsca, premiowane awansem do etapu ogólnopolskiego w Koszalinie. – Teologia ogromnie interesuje i dziewczyny, i chłopców. I wcale nie tylko tych z oazy czy tylko humanistów, bo startuje też wielu „ścisłowców”. W czasie przygotowań oni wszyscy byli zafascynowani nauką Kościoła, na przykład na temat możliwości osiągnięcia zbawienia. Ze zdziwieniem odkrywali, że Kościół nie traktuje siebie jako monopolisty w tym względzie. Fascynowali się regułą św. Benedykta, odkrywali w świętych ludzi z krwi i kości, którzy borykali się z własnymi ułomnościami, a mimo to zostali świętymi – relacjonuje Elżbieta Tkocz. Przed olimpiadą cała grupa jej uczniów aż dwa razy w tygodniu przychodziła do jej prywatnego domu na wspólną naukę, herbatę i ciasto.


    Imiona w modlitwie


    Zwycięska Kinga Hajzyk przyjechała z Żor z katechetką Anną Strzodą. Kinga dopiero po czasie poświęconym na przygotowania odkryła, że teraz jakoś inaczej przeżywa Eucharystię. – Mam większe pojęcie o tym, co się dzieje w czasie Mszy św. w kościele. Przedtem na dużo rzeczy z przyzwyczajenia nie zwracałam uwagi. A teraz widzę, że modlitwa eucharystyczna, w czasie której są wymieniane imiona świętych, papieża i biskupa, ma sens, jest naprawdę ważna. Pokazuje, że Kościół to jest wspólnota żyjących na ziemi i świętych – tłumaczy.
Nagrody dla dziesięciu najlepszych uczniów ufundował i wręczył arcybiskup Wiktor Skworc.


      Oazowiczka

    
Kinga Hajzyk, uczennica 
II klasy I LO im. Karola Miarki w Żorach
– Mieszkam w Żorach-
-Roju. Mam młodszą siostrę i młodszego brata. Jestem w klasie o profilu biologiczno-
-chemicznym. Pasjonuję się sportem, zwłaszcza piłką nożną (kibicuję drużynom Realu Madryt i FC Liverpool) oraz skokami narciarskimi. Naprawdę lubię chemię i biologię. Skąd teologia? Po prostu jestem blisko Kościoła. Należę do oazy. Do olimpiady uczyłam się w czasie przerwy świątecznej i ferii.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół